środa, 12 lutego 2014

czapka ślimak na szydełku


Ten ścieg nazywa się chyba reliefowy. Polega na wkłuwaniu szydełka w nitkę poniżej. 
Tak wygląda prawa strona. Ale mnie chodziło o lewą, która tworzy gruby ściągacz w kształcie ślimaka. 
To wzór, który pochłania dużo włóczki, ale jest bardzo prosty a zarazem efektowny.







Ściągacz przy twarzy dorobiłam na drutach.

Włóczka Andes Dropsa, wzór z głowy.

wtorek, 21 stycznia 2014

spódnica i coś

Spódnica wełniana dobrze sie sprawdza po domu, szczególnie jak jest zimno.
W poprzednio zrobionej pasiastej chodzę na okrągło. wiec postanowiłam zrobić jeszcze jedną.

Wełna z odzysku - sprułam ogromne swetrzysko w kolorze jeansowym. Po zrobieniu spódnicy zostało jeszcze kilka motków, więc dorobiłam pseudo-górę.
Na ruloniki przy wykończeniu dołu i dekoltu użyłam już innej włóczki, ale poniewaz całość jest melanżowa, to specjalnie nie przeszkadza.






niedziela, 17 listopada 2013

coś tam jednak dłubię - komin i czapka




Inspiracja: swetrydoroty
Wełna z odzysku.

To był kiedyś piękny, ciepły sweter robiony maszynowo.
Niestety podczas prucia okazało się, że część elementów była cięta, więc udało mi się uratować chyba tylko połowę wełny. Uprałam, skręciłam 4 nitki i przerobiłam na drutach nr 8.

Łączenia pochowałam i jestem bardzo zadowolona, że dałam tej włóczce drugie życie,
mam nadzieję, że ona też ;)

niedziela, 30 czerwca 2013

spódnica z resztek

Gdy zobaczyłam piekną spodnicę, z bardzo pięknej wełny, u Doroty wpadłam na pomysł jak pozbyć się wreszcie kilkunastu kłębuszków malabrigo w różnych odcieniach oraz resztek trzech kolorów Alpaki Dropsa. 


 Kolory łączyłam dość nieregularnie, raczej kierując się efektem wizualnym niż liczbą oczek. Paski są różnej grubości i takie mi sie podobają.
 Zaczynając od dołu ujmowałam co kilka cm po jednym oczku z każdego boku mniej wiecej do wysokości bioder, potem szłam juz równo.
 W pasie zrobiłam podwójną plisę, w środku jest szersza gumka i to wszystko.


 Z jednej strony trochę widać przechodzenie kolorów ale nie wydaje mi sie to dużą wadą.



Jedynym zmartwieniem jest to, że kłębków jeszcze mi zostało więc chyba będę musiała zrobić górę :)

Raczej powinna być w pionowe paski, więc myślę o czymś robionym w poprzek. 

sobota, 22 czerwca 2013

patchwork - paczworczek ;)

Ćwiczę dalej.
Tym razem jest to mała kołderka. Materiały z odzysku - fragment starej sukienki i męskiej koszuli. Znowu motyw serduszek, nie dlatego żebym była jakoś specjalnie w nastroju :), ale wzór wg mnie dość łatwy do pikowania maszynowo i już przeze mnie oswojony.

Mam już podstawowe akcesoria (matę, nóż etc.), więc krojenie równych kwadratów poszło mi jak z płatka.



Po zszyciu kwadratów, połączeniu z ociepliną i spodnią warstwą, przepikowałam krateczkę w serca starym sposobem przez papier.



Koniecznie chciałam pójść jeden krok dalej i oprócz pikowania dodać aplikacje na jasnych kwadratach. 

Przejrzałam wszystko co na temat aplikacji napisały i pokazały dziewczyny.  Najbardziej popularny sposób - przyszywanie wycietych elementów tzw ściegiem satynowym niestety mnie przerósł, co dobrze widać na załączonym obrazku. 

Patchwork to łaty i pewna nonszalancja w ich łączeniu. Być może jest to technika nie dla mnie, bo jestem dokładna i  chciałabym aby łaty też były perfekcyjne. Gdy mnie coś nie zadawala pruje i poprawiam bez końca. Skończyło się na tym, że wypruwałam całe elementy z naszytą aplikacją i wstawiałam nowe.

 Dlatego zdecydowałam się na inny sposób. Trochę bardziej praco- i czasochłonny. 
Trzy warstwy spięte razem: od góry wzór odrysowany na pergaminie, potem materiał tworzący spód aplikacji, na końcu materiał wierzchni prawą strona do góry.




Przyszycie odwróconych, przeprasowanych i przyszpilonych serduszek do kołderki było juz bajecznie proste.

 Dookoła różowa lamówka i gotowe!


 Tak wygląda z lewej strony.

Misiowi się chyba podoba
i mnie też!